Wchodzę na portal chatroulette prawie codziennie, gdy tylko mam chwilę wolnego czasu. Muszę przyznać, że trochę się uzależniłam. To fakt, można spotkać tam wielu zboczeńców, którzy pragną tylko tego, aby pokazać im swoje cycki, dupe albo najlepiej cycki i dupe, a jeszcze lepiej, gdybyśmy stanęły przed nimi w negliżu i pozwalały im patrzeć, a oni przy okazji zrobiliby sobie dobrze. Trochę odrzucające, więc co zatrzymuje mnie na tym czacie? Rozmowy z mężczyznami (tak, rozmawiam tylko z płcią przeciwną), którzy naprawdę potrafią sprawić, że myślę "dobro gdzieś jest na świecie". Miło rozmawiać z nimi o wszystkim i o niczym, o tym jakiej słuchamy muzyki, ile wzrostu mamy i do jakiej szkoły chodzimy. Miło słyszeć to szczere "I like your smile" i wiem, że nie pisze tak tylko dlatego bym pokazała cycki. Miło wysłuchiwać zagubionego chłopaka, który nie wie jak pomóc przyjacielowi który się zakochał. Miło doradzić takiej osobie, a raczej powiedzieć co ja zrobiłabym na jego miejscu, ale to też coś. Czyż nie?
Jeśli ktoś nie chce rozmawiać z tymi zboczeńcami to nie będzie tego robił, kliknie next i będzie miał wszystko gdzieś. Tylko nie rozumiem po co to robią? Dlaczego proponują każdej kobiecie tak zwany sexcam? Sprawia im to przyjemność? Niech mężczyźni pokazują swoje członki swoim kobietom, a nie przypadkowym osobom na czacie internetowym. To jest niesmaczne.
Ostatnio na takim czacie poznałam naprawdę wartościową osobę. Z wieloma osobami tam rozmawiałam, ale nikt mnie tak nie zainteresował. Z nikim nie rozmawiałam jakiś pięciu godzin. I nawet, gdy prosiliśmy się nawzajem poczekaj, proszę, mama mnie woła nie zachęcały mnie do kliknięcia next. Chciałam z nim rozmawiać bo potrafił sprawić, że się uśmiecham. Bo tak miło było razem słuchać Eminema, bo tak miło było patrzeć, gdy wygłupiał się i pokazywał mi swoje dziwne miny. Bo tak miło było, gdy śmiałam się do niego. To nic, że czasem się nie rozumieliśmy (dobra, ja nie rozumiałam czasami, bo on ma opanowany angielski perfekt). Uwielbiałam patrzeć na jego znudzoną minę, gdy musiałam coś zrobić, a on czekał. Tak trochę się do niego przywiązałam (weź się tutaj nie przywiąż do takiego słodziaka). Trochę boję się, że nigdy już z nim nie porozmawiam. Ale obiecał, obiecał, że porozmawiamy. A ja będę czekała na jego e-maila i wtedy porozmawiamy. Bo już stęskniłam się za jego uśmiechem, ogólnie za nim. Jestem jakaś inna, tak bardzo tęsknić za kimś z kim rozmawiało się zaledwie pięć godzin.
Ogólnie rzecz biorąc uwielbiam ten czat i niektórych ludzi, którzy na nim przebywają. Uwielbiam odrywać się od rzeczywistości rozmawiając z obcokrajowcami.