środa, 19 czerwca 2013

list I

Drogi Nathanielu,
Pamiętam Ciebie i tą małą dziewczynę obok Ciebie. Najczęściej uczesaną w dwa warkocze sięgające do pasa. Pamiętam jak przychodziła do Ciebie byś pomógł jej rozwiązać zadanie z matematyki. Twierdziła, że nic nie rozumie, a gdy zaczynałeś tłumaczyć nagle w jej małym mózgu pojawiało się światełko. Już wiedziała. Pamiętam, że wtedy często się kłóciliście o to. Tłumaczyłeś jej to inaczej niż nauczycielka, a dla niej to było przecież niedorzeczne. Może kiedyś nie wiedziała o tym, ale uwielbiała, gdy siedziałeś w swoim fotelu. Uwielbiała, gdy oglądaliście telewizję. Nawet jeśli były to programy informacyjne czy też wiadomości, co dla   małej dziewczynki było najzwyczajniej w świecie nudne. Nie wiem czy wiesz, ale on już nie ogląda takich programów, tylko od czasu do czasu - bez Ciebie tak dziwnie. Mówiła mi o tym, ale uświadomiła to sobie całkiem niedawno. Czasami marudziła się, gdy robiłeś to czego nie chciała. Czasami myślała, że jesteś straszny. Powinieneś wiedzieć, że w głębi serca byłeś, nadal jesteś, jedną z najważniejszych osób na świecie.

Zawsze gdy o Tobie myśli w jej oczach pojawiają się łezki w oczach. Czasami nawet się uśmiecha, gdy wspomina to co przeżyła z Tobą. Wie, że kiedyś nie postrzegała tego tak jak teraz. Kiedyś była małą dziewczynką i nie rozumiała wszystkiego. Teraz, gdy troszeczkę podrosła i przemyślała niektóre rzeczy, jeszcze nie wszystkie, ale niektóre - myśli, że kocha Cię całym serce. Myśli, że nie zdążyła.. nie zdążyła być przy Tobie tyle ile by chciała, nie zdążyła się pożegnać, choć już dawno to zrobiła. Nie potrafi pogodzić się z niektórymi faktami. Dlatego teraz pojedyncza łza spływa po jej policzku, bo tak mocno tęskni. Bardzo ją boli to, że nie zdążyła.

Twoja kochająca dziewczynka w warkoczykach.


poniedziałek, 17 czerwca 2013

wróćmy do blogowania

Mogę przeprosić za moją długą nieobecność, nie mam nic na swoje usprawiedliwienie. No dobra, jest taka jedna rzecz, moja wena gdzieś uciekła i nie chciała do mnie powrócić. Próbowałam na wiele sposobów ją przywołać, ale w końcu się poddałam i postanowiłam, że poczekam, aż sama wróci. I oto jestem, nie jestem pewna czy wena wróciła, ale potrafię sklecić więcej niż jedno zdanie, a to już ogromny sukces. Dziś chciałam tak trochę organizacyjnie, następnym razem postaram się o jakiś sensowniejszy post. Poza tym myślę nad zmianą nicku, ale jeszcze się zastanawiam.
Tak swoją drogą to wiecie co? Znalazłam pracę na sezon. Ja poszukująca od maja pracy kobieta w końcu ją znalazłam i jestem z siebie dumna! Jeden weekend przepracowany, przede mną o wiele więcej. Cieszę się, że będę miała jak spędzić wakacje, bo gdyby nie to zanudziłabym się na śmierć w domu, prawdopodobnie. Sprzedawanie pamiątek w jednej z nadmorskich miejscowościach, to coś co będzie mi towarzyszyło w najbliższym czasie.
Tak a propos, chłopak o którym pisałam w ostatnim poście, o ile ktoś go pamięta, odezwał się do mnie dwa tygodnie temu, ale znów urwał się nam kontakt. Cholernie źle, tęsknie za jego uśmiechem.